krzysztof p nowak - opowiadania, wiersze, grafika
RSS
czwartek, 03 lutego 2011

http://www.sklep.poezja-polska.pl/

gdyby ktoś pytał po co ten link? odpowiem tu jest sklepik internetowy, w którym są moje tomiki. zapraszam.

17:46, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 stycznia 2011

antology

a to okładka najnowszej antologii z moim udziałem

Mam nadzieję, że nie ostatnia. tak miło się ich nie czyta

16:21, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »

okładka

w śmietniku koty

nocną urządzają ucztęilustracja

księżyc zjadają

16:11, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 grudnia 2010

zimowa mgła

futro śnieżnego kota

tak mało ciepłe

00:22, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010

 

 

ten świat jest

cały nieistotny nieważne kiedy powstał

gdzie oraz dlaczego

i nie wiadomo tak naprawdę czy istnieje

a jeśli tak to jeden czy wiele

w swojej istocie

nieważny oraz drugorzędny

zmyślony i wtórny

 

00:56, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 października 2010

A skoro już jesteśmy przy książkach... nie wiem czy się orientujecie, że taka książka służy do kupowania (powinno być: do czytania, ale tyle poświęcenia nie wymagam). Myślałem, że to oczywiste. Podział zadań musi być. Jeden książki pisze, bo go nie stać na kupowanie, inny książek nie pisze, więc je powinien kupować. Proste i logiczne. Nie musi każdy, milion sprzedanych egzemplarzy mi wystarczy. W końcu co wam szkodzi? Gładka jest, przyjemna w dotyku, okładkę ma ładną (sam wybieram), nie gryzie, papierosów nie pali... ideał.

20:47, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »

ten śliczny grobasek

 

nie znajduje sięokładkaco prawda na tomiku wierszy, ale niewątpliwe zdobi

okładkę, a skoro na tomik wierszy trzeba trochę poczekać co najmniej z tydzień albo

i trzy... swoją drogą ciekawe czemu on sie taki malutki tu wkleił?

książka jest duża i gruba

20:31, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 października 2010

pod moim oknem 
przechodził kot
oświetlony księżycem
drugi nieco hałasu 
narobił w śmietniku
przeszedł człowiek lecz on
moim wierszem wzgardził
zbyt wiele fałszu
było w jego słowach
by aurę księżyca zatrzymać
mogły choć na chwilę

16:37, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 października 2010

Na początku było Nic. Nic czyli Pustka. Niezrozumiała oraz doskonała. Tak doskonała, że aż raziła. Była wręcz skazą na dziele stworzenia. A skoro już pojawiła się pierwsza skaza, to wiadomo – zawsze to punkt zaczepienia. Były więc skaza i punkt. Razem dwa punkty. Dobra  liczba,  zdecydowanie biegunowa oraz magnetyczna. W innym środowisku może by się odepchnęły, tu nie mogły, bo nie było środowiska. A tak poza tym, czy one się odpychały, czy zbiegały to nieistotne. Rosło im prawdopodobieństwo. W jakim tempie nie wiadomo skoro czas nie istniał. Ważne, że urosło. Najpierw do jedności, potem trochę wyżej. Kiedy zaś było tego wszystkiego za dużo, wzięły się i rozpękły. I były dwa z napędem, a potem cztery. A potem się z tego zaczęły robić nie tylko punkty, ale linie, płaszczyzny, przestrzenie. A ponieważ to się działo coraz szybciej, więc się zrobił z tego czas. No, a resztę właściwie już znacie...

01:28, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 września 2010

Jeśli ktoś liczy, że zniknie po śmierci, to muszę go rozczarować. Nie zniknie. To ani proste ani łatwe – tak zwyczajnie zniknąć. Dowodzić tego nie ma potrzeby. Prawdziwym i najlepszym dowodem jest już postawione pytanie. My nie możemy spytać o coś nieistniejącego. W układzie byt – niebyt wszelkie stany pośrednie stają po stronie bytu. Ponieważ są… Nieskończone, niedopowiedziane – to już nieistotne.

Twój umysł nie kończy się na czaszce ani kępce kłaków. Rozum to nie jest tylko kłębek flaczków zwanych szarymi komórkami. Podobno trudno jest spojrzeć w głąb własnego umysłu. Trudno nie znaczy, że niemożliwe. Czy tam się zaczyna oko i spojrzenie? Zapewne. A gdzie się kończą? Na kopule niebieskiej. A gdzie następuje kres myśli? Niebyt to coś nieistniejącego. Może znajdować się od nas o pół metra lub miliard parseków. Wczoraj, dziś a może w innym kosmosie. A co to jest śmierć w ogóle? Maleńki przystanek po drodze. Za tysiąc lat ani wspomnisz o tym durniu, który tu siedzi i zawzięcie coś skrobie. Jaką formę przyjmę po śmierci i od czego to zależy? Tego nie wiem i nie sądzę by to miało zbyt wielkie znaczenie. Człowiek, krowa czy obłok gazowy? Będzie to coś wiodło życie podobne do aktualnego lub posiadało podobną psychikę? Tak lub nie, choć raczej tak. A od czego to zależy; dobrych i złych uczynków, urody, zamiłowań. Bzdura. Jeśli już to od siły woli – spoiwa, łączącego  przeciwstawne stany. Ono stanowi o naszym pośmiertnym bycie. Jeden wybrać może sobie naczyńko według własnych upodobań, a my? Jesteśmy tylko rozproszonym kłębkiem energii. Paskiem od jednego horyzont po drugi, jaźnią nigdy do końca świadomą własnego istnienia.

01:22, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 sierpnia 2010

okładka muchypo

po kartce chodzi mucha

pyta ktoś

no ico

że mucha

a mucha nic

dalej po kartce mi chodzi

01:18, krzysz-pan
Link Komentarze (1) »
sobota, 31 lipca 2010

16:23, krzysz-pan
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 lipca 2010

20:40, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 czerwca 2010

 

 

Oba te piękne drzewka powstały w lesie Adriana Zuchowicza, tego, który montował okładkę do Przedświtu.

Twój dylemat polega na pytaniu: pod ktorym z nich wolalbyś zasnąć i czekać na potop?

01:48, krzysz-pan
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 maja 2010

 

 

 

Murowanie kariery

 

Zakleił kopertę. Spojrzał zdziwiony. Niby nie było to wiele, możliwe nawet, że nic, ale dla niego chwilowo praktycznie wszystko. Pierwszy drut w siatce okalającej posiadłość. Na wydanie właściwie nie liczył, ale to było przecież nieistotne. Spróbował.

Chcecie znać tajemnicę wznoszenia kopuły niebieskiej? Otóż na pustym kubku kładzie się lewą dłoń, prawą zaś kręci się kubkiem. Jeżeli w lewą stronę to się łokieć uniesie, jeżeli w prawą to opadnie. Murowany efekt. O wiele prostsze niż otwierać głupią japę, albo wysyłać gdzieś bzdurne wiersze.

Dziura w sklepieniu zaczęła się z wolna rozszerzać. Przyciął rówwniutko drugi drut, włożył do koperty, a potem przyciął trzeci, włożył do koperty, i czwarty…

19:28, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 maja 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010

Przy stole siedziały dwie nieduże maszynki. Nieduże, każda miała mocy tyle co kilka średniej wielkości gwiazdeczek. Po co więcej, będzie trzeba to podrosną, ale na co dzień? Energię się powinno oszczędzać. W tej zaś rzeczywistości prezentowały się jako coś w rodzaju młodych dziewcząt. Nie do końca może, bo po pierwsze żadna z nich nie bardzo już pamiętała jak taka figurka powinna wyglądać, po drugie uwierały jak mała planetoida. Miały jednak swoje olbrzymie zalety; czasem bardzo ładnie wyglądały i znakomicie się w nich plotkowało. Chwilowo jednak obie wpatrywały się znudzone w przestrzeń.    

 - Dlaczego tych kurdupli nazywacie Syrianami? – spytała nagle Aika - przecież tam się mieszkać nie da.

 

- Poniekąd właśnie dlatego – Anka najchętniej skończyłaby temat w tym już miejscu. I nie dlatego, że stanowił jakieś tabu, a na pewno nie dla jej przyjaciółki. Temat ją po prostu nudził. Czuła jednak, że bez niczego się nie wywinie. W sumie... można i o Syrianach. Zwłaszcza, że obie milczały już od godziny. No, może pięciu minut.

 

- Nie da się mieszkać, mówisz. Zależy, kto to będzie. Michałowi tam dobrze. A wszystko się w dużym stopniu od niego zaczęło.

 

- Znaczy od tego Krasnala, który nas powitał?

 

- Krasnala, akurat – Anka prychnęła jak rozzłoszczona kocica – przebrał się na dzień dobry. Blacha i to jedna z najpotężniejszych jakie istnieją. Stwierdził, że tam są ładne pejzaże i zrobił sobie letnisko. W sumie okolica brzydka nie jest, ale dziura jakich mało. Możliwe, że takiej potrzebował. Przy trybie życia jaki prowadzi czasem pewnie zapragnie spokoju. Michał to jeden z tych wzywanych co chwila na pomoc. Kiedyś mówiło się na takich złota rączka, czy jakoś tam. Ale gdy idzie o niego to sama nie wiem. Ambulans Kosmiczny? Kiedy krach grozi Mgławicy, Imperium lub Układowi, wzywają Michała. Jak to zrobi nikt nie pyta, gość przybywa i ratuje.

 

- Nigdy nie nawala?

 

- Kilka razy. Podejrzewam, że celowo. Za nim nie tak łatwo trafić. To nie jest ktoś, komu się zwraca uwagę.

 

- No dobrze, ale co to ma wspólnego z tymi kurduplami?

 

- Właśnie powoli dochodzę – brzmiała odpowiedź – donikąd nam się przecież nie śpieszy. Oni go naśladowali, a raczej próbowali naśladować we wszystkim. O gościu głośno we wszystkich znanych Kosmosach, a to były takie urwipołcie, wyjątkowo przemądrzałe. W jednych sprawach absolutnie niedoścignieni, w innych banda idiotów. Niestety, „innych” było znacznie więcej. Powiedziałeś takiemu, że chcesz się dostać w drugi koniec Kosmosu to się tylko podrapał po łbie, czasem wezwał kumpla, spytał, na którą się umówiłaś i fiuuu. Zapragnęłaś zgiąć przestrzeń, cofnąć się w czasie, trafić do ościennego świata? Nie ma sprawy. Ale żadnemu nie wpadło do durnego łba, że on tworzy nową epokę. Inna sprawa, że nie dla każdego chcieli pracować. W sumie niby normalne, tylko ich kryteria trochę zaskakiwały. A bractwo było wyjątkowo uparte, są tacy zresztą do dzisiaj. Dla dwu osób zrobiliby wszystko. Dla pewnej Ali oraz Michała.

 

Anka parsknęła śmiechem – skończyło się to tym, że Ala zmieniła się w Novą, żeby ratować przyjaciółkę. Oczywiście maszynkę odrestaurowano, głównie przy ich pomocy. Oni zaś na dobre przyczepili się do Michała, bo na Alę bali się spojrzeć. Michał pasował idealnie. Sami się uważali za zbawców świata, więc kto byłby lepszym idolem? Gdy idzie o tłumaczenie to oni są świetni. Nieważne, ile planet szlag przez nich trafi, zawsze dojdą do wniosku, że o to właśnie  od początku chodziło.

 

- Przecież mówiłaś, że są znakomici.

 

- A tak. Gdy idzie o robotę są perfekcjonistami, ale co do oceny sytuacji – Anka tylko machnęła ręką – posłuchaj tylko. Wybór bohatera był oczywisty, ale bezmiar tępoty, jaką prezentowali, już mniej. Dla Michała Nova czy dziura to wszystko jedno. Czerpie z nich energię, przepuszcza na wylot, puszcza nosem mydlane bańki, to już obojętne. A oni? Stworki niewiele w sumie silniejsze od człowieka. Polecieli go podglądać koło Syriusza. Przecież musieli wiedzieć co tam robi. Jedni wpadli w dziurę, inni spalili się na skwarki, resztę ratował Michał. Wyretuszował osłów, no i już z nimi został, bo co miał zrobić. Tyle że mu się co trochę urywają, żeby kogoś, jak to mówią, ratować.

 

On też nie ma czasu, żeby półgłówków pilnować, więc rozrabiają jak stare, rozklekotane blachy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: anki
23:33, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 kwietnia 2010

Przed moim nosem przepływa skrzynka. Tak po prostu, w powietrzu. Grawitacja planety, jak widać, jej nie wzrusza, choć całkiem spora. Płynie sobie i już. Na pozór kusi do otwarcia. Złapałem i sięgam do zamka, a tu nagle coś mówi.

- Ty mnie ośle tylko nie otwieraj 

 - A można spytać, co w tobie takiego siedzi?

 

- Pytać też nie radzę.

- A ciekawe niby dlaczego?

- Proste. Jesteś za głupi na odpowiedź.

- Tak? A niby skąd wiesz?

- Nie pytałbyś o nią.

- Mimo wszystko chcę wiedzieć.

- Twoja ciekawość od rozwagi jest większa.

- Nadal pytam.

- Nic nie ma.

- Zatem o co chodzi? Skoro jesteś pusta.

- Nie mówiłam, że jestem pusta, ale że nic nie ma.

- Wybacz, ale nie rozumiem.

- Widzisz jaki jesteś tępy. Świat ci przeszkadza. Otwieraj. Ja jestem tylko głupia skrzynka, więc mi bez różnicy. Zniknie, czy nie. Ty się lepiej zastanów, bo jesteś najbliżej.

- No ciekawe. Chciałbym zobaczyć.

- Tak? To już.

Ręce zniknęły do łokcia.

- Mówiłaś, że masz to w środku.

- Ale chciałeś i dotykasz skrzynki. Puścisz, to zniknie.

Zniknęło.

- Może lepiej cię gdzieś schowam? Ja mogę nie otwierać, ale trafi na kogoś innego i co będzie?

- Wiesz, ilu mnie chowało? Już tak mam, że wciąż muszę wyłazić. A jak nie wylezę sama, to mnie ktoś wywlecze. Zakopują, zamurowują, nic nie pomaga. A potem gadaj do osłów od nowa. Co ja, katarynka?

- Co więc robisz?

- O rety. Omijam, jak się daje, a jak nie, to tłumaczę. Ciebie  w planach nie miałam na pewno. Wstyd się przyznać, ale zaspałam.

-  Czekaj, wróćmy do tego chowania.

Skrzynka była znudzona i odrobinę już poirytowana.

- Ale z ciebie piła. Chowaj, broni ci ktoś? Ja mam czas. Minie miesiąc i sam wyciągniesz, żeby się komuś pochwalić.

- Ale na ogół ci się udaje?

- Akurat. Mało razy to draństwo było wyłapywane?

- Ale cię nie otwierają?

- To ciekawe, dlaczego jestem taka malutka i dlaczego świata za każdym razem ubywa. To jak, chcesz otwierać?

- A zjeżdżaj, ale powiedz – z tym znikaniem, to mnie podpuściłaś trochę?

- Pomalowałam trochę, żeby postraszyć.

 

Skrzynka odpłynęła, żeby brzęczeć komuś innemu. Świat, jak dotąd nie zniknął. Moje dłonie to i owszem, trochę się przezroczyste zrobiły. Tak na marginesie, sąsiada wcale nie widać. Turlał się po niej, czy jak?

_


 


                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            


 

.

Tagi: materia
13:04, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 kwietnia 2010

przez

okno wyglądasz

a tu wiersz

jesienny

wraz z liściem brązowym

na kartkę

opada

15:38, krzysz-pan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 kwietnia 2010

 

 

 

 

 

 

Pisanka Pawiana  - czemu taka akurat nazwa tego blogu?

To proste:

skromność przeze mnie przemawia.

Pawian to, jak wszystkim wiadomo, ziemskie wcielenie  Totha - boga mądrości i pisarzy. Człowiek zadufany nazwałby się Horusem lub zgoła Izydą. O sobie mówię, że pawian. Służył w Egipcie za psa policyjnego - na jego widok wszyscy przestępcy zwiewali. Przed moimi tekstami też.

Nazwisko wspomnianej powyżej małpy to Krzysztof P Nowak. Jest autorem tomików wierszy "W tym człowieku", "Taka psychika jak ser szwajcarski", "Mucha na kartce", "Obecność". Współpautorem antologii "Przedświt".

 

00:03, krzysz-pan
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 marca 2010

 

wolno zajrzeć i popatrzeć a kopiować już nie

Pytanie : zrobiłeś się ten blog?

odpowiedź : nie

kto go robil?

ja pomagała mi adminka Ania, rysunki sa moje lub kradzione (za pozwoleniem)

co stad wynika?

prawa do blogu sa zastrzezone

za kopiowanie bez zgody wlasciciela mozna dostac po łapach

 

 

 

Tagi: wróbel
20:12, krzysz-pan
Link Komentarze (1) »
1 ... 16 , 17 , 18 , 19
 
O autorze